*Krzysiek*
Już od 5 miesięcy jeżdżę z Emilka na patrolu. Szczerze mówiąc podoba mi się i Tośek też mówił mi często bym się ożenił bo chce mieć matkę. I nagle z myśli wyrwał mnie głos Tośka
-Tato co to ma znaczyć!-krzyknął
-Tośek o co Ci chodzi-zapytałem zdezorietowany
-O to że Ciągle chodzisz taki zamyślony. Jest dopiero 4.45 a ty na śniadanie mnie wolasz.
- Sorry Tośek sorry ale...
- Ale co?-pytał coraz bardziej zdenerwowany tośek
- to że...
- Pani Emilka Ci się podoba?
- Skąd wiedziałeś
-Bo tak kocham mojego tatę że wiem o czym myślisz. A i masz powiedzieć albo lepiej zaproś Panią Emilkę tu do nas na kolację. Na 20.00 .
- Tośek ale to nie takie Proste.
- Tato albo ty to załatwisz albo ja
-Dobrze dobrze.
- A i ja chcę być małym lokajem.
I wym poecie Tośek wylądował w mojch ramionach.
Resztę dna do 17.00 spędziłem spokojnie na patrolu. I gdy Emilka miała już wychodzić zebrałem się na odwagę i ją zatrzymałem.
- Emilka stój!
- Krzyśka co jest?
- Mam superowe pomysł może wpadła byś dziśaj do nas?
- Ok a o której mam przyjść.
- Tak na 20.00
-świetny pomysł pa
-pa
Gdy wróciłem do domu zaczęliśmy wszystko z Antkiem wszystko szykować. Ja robiłem kolację a Tośek przystrajał stół.
O 20.00 wszystko było idealne.
Tośek ładnie ubrany (dziśaj mógł pójść później położę się spać bo był piątek ) ja też,stół kolacja kwiaty jednym słowem idealnie.
■■ ■ ■ ■ ■ ■ ■ ■
I Jak pierwsze opowiadanie.
Mam nadzieję że się podobało:-)
Pozdrawiam cieplutko
Ania Stankiewicz